Słabe wyniki z krwi – zmień to, co masz na talerzu

Odbierasz wyniki badań. Morfologia, glukoza, cholesterol, trójglicerydy… Przesuwasz wzrokiem po kolejnych pozycjach i nagle pojawiają się one – strzałki w górę albo w dół. Coś przekracza normę, czegoś jest za mało. Pierwsza myśl? „Muszę lepiej jeść”.

I bardzo możliwe, że rzeczywiście warto przyjrzeć się temu, co codziennie trafia na Twój talerz. Ale zamiast rozpoczynać kolejną dietę znalezioną w internecie, wyrzucać z kuchni pół lodówki albo przez dwa tygodnie żyć na sałacie, warto podejść do sprawy spokojniej.

Nieprawidłowe wyniki badań krwi mogą mieć bardzo różne przyczyny i powinny zostać odpowiednio zinterpretowane przez lekarza. Jednocześnie sposób żywienia jest jednym z ważnych elementów, na które w wielu przypadkach mamy realny wpływ.

I właśnie tutaj zaczyna się rola dietetyka.

W Delmed Clinic możesz skorzystać z profesjonalnego wsparcia dietetycznego i zamiast zastanawiać się, czy naprawdę trzeba już na zawsze pożegnać pieczywo, ziemniaki i niedzielny obiad, wspólnie ze specjalistą przyjrzeć się swojej codziennej diecie.

Bo często okazuje się, że nie potrzeba rewolucji. Potrzeba kilku dobrych decyzji powtarzanych każdego dnia.

Wyniki krwi to informacja, a nie wyrok

Nieprawidłowy cholesterol. Podwyższone trójglicerydy. Zbyt wysoka glukoza. Niedobory niektórych składników. Każdy taki wynik może budzić niepokój, zwłaszcza jeśli jeszcze kilka miesięcy czy lat wcześniej wszystkie wartości mieściły się w zakresie referencyjnym.

Najgorszym rozwiązaniem jest jednak samodzielne stawianie sobie diagnozy na podstawie pojedynczej liczby.

Wyniki badań zawsze trzeba rozpatrywać szerzej. Znaczenie mają między innymi wiek, stan zdrowia, przyjmowane leki, choroby współistniejące, aktywność fizyczna, masa ciała, uwarunkowania rodzinne oraz inne parametry laboratoryjne.

Dlatego nieprawidłowy wynik powinien być przede wszystkim sygnałem: warto sprawdzić, dlaczego tak się dzieje.

A kiedy lekarz oceni już stan zdrowia, jednym z kolejnych kroków może być przyjrzenie się sposobowi żywienia.

I tu robi się naprawdę ciekawie.

Zacznijmy od cholesterolu. Czy naprawdę wystarczy przestać jeść jajka?

Cholesterol jest chyba jednym z najlepszych przykładów tego, jak bardzo uprościliśmy sobie temat diety.

„Masz cholesterol? Nie jedz jajek”.

Tymczasem współczesne podejście do żywienia jest znacznie bardziej złożone. W przypadku zaburzeń lipidowych znaczenie ma całościowy model żywienia – między innymi ilość tłuszczów nasyconych i trans, błonnika, warzyw, produktów pełnoziarnistych, nasion roślin strączkowych, ryb, orzechów oraz tłuszczów roślinnych.

Co można więc zmienić?

Zamiast tłustych wędlin częściej wybierać mniej przetworzone źródła białka. Zamiast smażenia na dużej ilości tłuszczu – częściej gotować, piec lub dusić. Do codziennego menu wprowadzić płatki owsiane, kasze, pełnoziarniste pieczywo, warzywa, nasiona roślin strączkowych, ryby, orzechy i pestki.

A masło?

Nie musi zniknąć z powierzchni ziemi. Warto natomiast zastanowić się, jak dużo tłuszczów nasyconych pojawia się w całym naszym jadłospisie i czy części z nich nie można zastąpić tłuszczami pochodzenia roślinnego.

To właśnie takie małe zamiany, a nie pojedynczy „zakazany produkt”, budują sposób żywienia.

Trójglicerydy w górę? Spójrz nie tylko na tłuszcz

To może być zaskoczenie. Kiedy widzimy podwyższone trójglicerydy, intuicyjnie zaczynamy szukać winnego w tłustym jedzeniu.

Tymczasem ogromne znaczenie może mieć również nadmierna ilość cukrów prostych.

Słodzone napoje, słodycze, ciasteczka, drożdżówki, słodkie przekąski, duże ilości soków czy innych produktów bogatych w łatwo przyswajalne cukry mogą niepostrzeżenie dostarczać ich naprawdę sporo.

Problem w tym, że często ich nawet nie liczymy.

Kawa z syropem? To przecież tylko kawa.

Sok do śniadania? Przecież to owoce.

Batonik po południu? Był mały.

Kilka ciastek w biurze? Nawet nie pamiętamy, że je zjedliśmy.

I nagle okazuje się, że między trzema „normalnymi” posiłkami pojawia się całkiem pokaźna ilość dodatkowej energii i cukrów.

Dlatego praca z dietetykiem często nie zaczyna się od pytania: „Czego mam nie jeść?”, ale od znacznie ważniejszego:

„Jak właściwie jem teraz?”

Glukoza za wysoka? Nie, to nie oznacza automatycznie końca z węglowodanami

Kolejny klasyczny scenariusz: podwyższona glukoza i natychmiastowa decyzja – „od jutra zero węglowodanów”.

Tymczasem nie chodzi o to, aby na własną rękę wykreślić z jadłospisu wszystkie produkty zawierające węglowodany.

Znaczenie ma ich rodzaj, ilość, sposób komponowania całego posiłku oraz indywidualna sytuacja zdrowotna.

Zamiast jasnego pieczywa można częściej wybierać pełnoziarniste. Zamiast słodkich płatków śniadaniowych – płatki owsiane. Zamiast słodkiego napoju – wodę. Do posiłku warto dodać warzywa oraz odpowiednie źródło białka.

Bardzo pomocny może być prosty model talerza: dużą jego część zajmują warzywa, kolejną produkty będące źródłem białka, a kolejną odpowiednio dobrane produkty zbożowe, ziemniaki czy inne źródła węglowodanów.

Nie chodzi więc o życie bez makaronu. Chodzi o to, jaki makaron, ile go zjemy, z czym go podamy i jak wygląda reszta naszej diety.

Talerz może powiedzieć o nas więcej, niż nam się wydaje

Spróbuj zrobić mały eksperyment.

Nie zmieniaj przez jeden dzień sposobu jedzenia. Niczego specjalnie nie poprawiaj. Po prostu zapisuj.

Śniadanie. Kawa. Cukier do kawy. Mała przekąska. Druga kawa. Obiad. Coś słodkiego po obiedzie. Sok. Kolacja. Garść czegoś przed telewizorem.

Dopiero kiedy zobaczymy cały dzień zapisany w jednym miejscu, często zaczynamy zauważać schematy.

Może warzywa pojawiają się właściwie tylko do obiadu?

Może pijemy zdecydowanie więcej kalorii, niż nam się wydaje?

Może od śniadania do późnego popołudnia praktycznie nic nie jemy, a wieczorem trudno przestać podjadać?

Może niemal każdy posiłek opiera się na produktach wysoko przetworzonych?

A może dieta wcale nie wygląda źle, tylko wymaga kilku niewielkich korekt?

To właśnie jedna z największych wartości konsultacji dietetycznej. Dietetyk nie powinien patrzeć wyłącznie na pojedynczy produkt. Patrzy na cały sposób żywienia człowieka.

Co więc warto częściej kłaść na talerzu?

Nie istnieje jeden jadłospis odpowiedni dla wszystkich. Są jednak zasady, które w zdrowym żywieniu powtarzają się bardzo często.

Przede wszystkim warzywa. I nie, liść sałaty pod kotletem nie załatwia sprawy.

Warzywa warto włączać do różnych posiłków i korzystać z ich różnorodności. Pomidor do śniadania, surówka do obiadu, warzywa w zupie, papryka czy marchewka jako element kolacji – możliwości jest mnóstwo.

Kolejny element to produkty pełnoziarniste, które dostarczają między innymi błonnika. Pieczywo razowe, grube kasze, płatki owsiane czy pełnoziarnisty makaron mogą zastąpić część bardziej oczyszczonych produktów zbożowych.

Do tego dochodzą dobre źródła białka – ryby, jaja, chude mięso, nabiał czy coraz częściej niedoceniane nasiona roślin strączkowych.

I tłuszcze.

Orzechy, pestki, nasiona, oliwa czy olej rzepakowy mogą być wartościowym elementem jadłospisu. Nie oznacza to oczywiście, że możemy jeść je bez ograniczeń – są produktami energetycznymi – ale nie warto bać się każdego grama tłuszczu. Znacznie ważniejsza jest jego jakość i ilość dopasowana do potrzeb.

A czego mniej?

Tu odpowiedź jest dość przewidywalna, ale w praktyce wcale nie tak łatwa do zrealizowania.

Mniej wysoko przetworzonej żywności. Mniej słodzonych napojów. Mniej produktów dostarczających dużych ilości cukru, soli czy niekorzystnych tłuszczów. Mniej przypadkowego podjadania.

I – co ważne – niekoniecznie „nigdy więcej”.

Jeżeli ktoś przez trzydzieści lat jadł słodycze codziennie, zalecenie „od dzisiaj nigdy nie jesz słodyczy” prawdopodobnie nie będzie najlepszym sposobem budowania trwałej zmiany.

Dobra dieta musi działać nie tylko w tabelce.

Musi działać w poniedziałek rano, kiedy spieszymy się do pracy. W środę, kiedy nie mamy czasu gotować. W sobotę, kiedy spotykamy się ze znajomymi. I w niedzielę, kiedy na stole pojawia się rodzinny obiad.

Dietetyk nie jest od zabierania przyjemności z jedzenia

To chyba jeden z największych mitów dotyczących wizyty u dietetyka.

Pacjent wchodzi do gabinetu i spodziewa się listy zakazów:

nie wolno tego, tego też nie, ziemniaki odpadają, chleb odpada, słodycze oczywiście odpadają, a najlepiej od jutra gotowana pierś z kurczaka i brokuł.

Nowoczesne podejście do dietetyki wygląda inaczej.

Dobry plan żywieniowy powinien uwzględniać nie tylko wyniki badań, ale również tryb życia, pracę, aktywność, możliwości finansowe, umiejętności kulinarne, godziny posiłków i – bardzo ważne – preferencje smakowe pacjenta.

Bo najlepsza dieta świata nie przyniesie efektów, jeśli człowiek jest w stanie wytrzymać na niej cztery dni.

Wyniki badań to dobry moment, żeby zrobić coś dla siebie

Czasem potrzebujemy konkretnego impulsu.

Spodni, które nagle zrobiły się za ciasne. Zadyszki po wejściu po schodach. Zdjęcia z wakacji, na którym nie czujemy się dobrze.

A czasem właśnie kartki z wynikami badań.

Nie warto jej traktować jak kary. Można potraktować ją jak informację, że organizm potrzebuje trochę więcej uwagi.

Nieprawidłowe wyniki wymagają właściwej oceny medycznej, a zmiana sposobu żywienia nie zastępuje diagnostyki ani zaleconego leczenia. Może jednak stanowić bardzo ważny element dbania o zdrowie i wspomagania terapii w wielu zaburzeniach metabolicznych.

I nie trzeba czekać, aż wartości będą bardzo mocno odbiegały od normy.

Dietetyk w Delmed Clinic – nie dieta „z internetu”, tylko plan dla Ciebie

Jeżeli wyniki badań skłoniły Cię do myślenia: „chyba czas coś zmienić”, warto zrobić to mądrze.

Podczas konsultacji dietetycznej w Delmed Clinic można przyjrzeć się dotychczasowym nawykom żywieniowym, stylowi życia oraz celom, które chcemy osiągnąć. Zamiast przypadkowo eliminować kolejne produkty, warto dowiedzieć się, co rzeczywiście powinno znaleźć się na naszym talerzu częściej, czego powinno być mniej i jak przełożyć zalecenia na zwyczajne, codzienne życie.

Bo zdrowe odżywianie nie zaczyna się od egzotycznych produktów, suplementów i idealnie przygotowanych pudełek.

Czasem zaczyna się od owsianki zamiast słodkich płatków. Od wody zamiast kolejnej szklanki słodkiego napoju. Od dodatkowej porcji warzyw. Od ryby zamiast kolejnej wędliny. Od garści orzechów zamiast ciastek do kawy.

Jedna zmiana prawdopodobnie nie odmieni wszystkiego.

Ale kilkanaście dobrych wyborów, powtarzanych przez tygodnie i miesiące, może już zrobić dużą różnicę.

Masz nieprawidłowe wyniki badań albo po prostu czujesz, że czas przyjrzeć się swojej diecie? Umów konsultację z dietetykiem w Delmed Clinic.

Nie po to, żeby dostać kolejną listę rzeczy, których „nie wolno”.

Po to, żeby dowiedzieć się, co możesz położyć na swoim talerzu, żeby lepiej zadbać o siebie.